ORNAK

Bystra (2248m n.p.m.) z Doliny Kościeliskiej
Bystra (2248m n.p.m.) z Doliny Kościeliskiej

Była to moja druga tatrzańska wyprawa tego roku. Niestety nie było możliości byśmy wybrali się na nią wspólnie z Rafałem, dlatego też musiałem znaleźć innych kompanów wycieczki. Po przedstawieniu przeze mnie planu trasy okazało się, że chętne do wyjazdu są cztery osoby spośród gorna znajomych. Plan był ambitny i dosyć wymagający, dlatego już na początku obawiałem się o powodzenie wyprawy. Zaplanowałem jednak kilka wariantów awaryjnych. Sam plan właściwy zakładał start w Kirach z Doliny Kościeliskiej, następnie dotarcie do najwyższego szczytu Tatr Zachodnich jakim jest Bystra (2248m n.p.m.) i z powrtotem kierunek Kiry. Godzina wyjazdu była o tyle szalona, że wystartowałem z domu o 2:00, by po drodze zgarnąć wszystkich zainteresowanych. Z małymi obsuwami udało nam się ruszyć na Zakopane o rozsądnej porze, ale na wysokości Krakowa powitała nas gęsta mgła, w której jechaliśmy męcząc wzrok już pod same Tatry. Dotarliśmy o świcie i ruszyliśmy Doliną Kościeliśką w kierunku schroniska na Hali Ornak, gdzie mieliśmy zaplanowane śniadanie. Doliną Kościeliską idzie się bardzo przyjemnie, szczególnie gdy wschodzące słońce zaczyna przedzierać się zza gór oświetlając pobliski Kominiarski Wierch (1829m n.p.m.), czy nieco odleglejsze Błyszcz (2159m n.p.m.) i właśnie Bystrą, jednocześnie powoli niwelując poczucie chłodu. Wędrując wzdłuż Kościeliskiego Potoku mijaliśmy kolejne pionowe ściany wapiennych turni oraz rozgałęzienia innych atrakcyjnych szlaków. Po dosyć długiej śniadaniowej przerwie w zatłoczonym schronisku ruszyliśmy dalej na Iwaniacką Przełęcz (1459m n.p.m.), z której odbija szlak na Ornak (1854m n.p.m.). Podczas wędrówki zdejmowaliśmy z siebie kolejne warstwy ubrań, które przegrzewały nas pod przypiekaniem dającego mocno Słońca i pod wpływem stromego chwilami podejścia w górę. Gdy dotarliśmy na przełęcz naszym oczom ukazał się Kominiarski Wierch w całym swoim majestacie. Szkoda, że ten piękny szczyt został objęty ścisłą ochroną TPN i szlak na niego zamknięto w 1988r. Podobno chodzi tu o ochronę orła przedniego ...podobno. Udaliśmy się zatem dalej w obranym kierunku i po krótkiej, aczkolwiek dość stromej jak na ten rejon trekkingowej wspinaczce dotarliśmy na grzbiet Ornaka. Owy grzbiet ma w swym biegu kilka kulminacji, którymi wędrowaliśmy. Były to kolejno: Suchy Wierch Ornaczański, Ornak, Zadni Ornak i Kotłowa Czuba. Nie mogę tu nie wspomnieć o atrakcyjnym przejściu przez Siwe Skały, które dostarczyły nam wrażeń niczym piargowiska w Tatrach Wysokich. Z grzbietu Ornaka roztacza się piękna panorama na wiele szczytów Tatr Zachodnich,  na wschodzie oczom ukazuje się strzelista Świnica (2301m n.p.m.) w Tatrach Wysokich. Widać dobrze masyw Ciemniaka (2096m n.p.m.) w Czerwonych Wierchach po północnej stronie. Na południu górują piękne, masywne ściany Bystrej oraz Starorobociańskiego Wierchu (2176m n.p.m.) nie Starobociańskiego, jak niektórzy go nazywają, nie ma tam żadnych starych bocianów... ;) Tak dotarliśmy do Siwej Przełęczy (1812m n.p.m.), skąd dalej mogliśmy przez Liliowe Turnie dojść na Bystrą, bądź rozpocząć zejście czarnym szlakiem do Doliny Starorobociańskiej w kierunku podnóża Trzydniowiańskiego Wierchu (1758m n.p.m.). Niestety zważywszy na czas, samopoczucie (ja tego dnia walczyłem z potężnym bólem głowy), i widmo kilkugodzinnej jazdy samochodem do domu zdecydowaliśmy się na ten drugi wariant. Również złowieszcze chmury upewniły nas w przekonaniu, że tego dnia na Bystrą, która jest naprawdę dużym masywem, nie ma co się na siłę pchać. Czekała nas teraz długa przeprawa dolinami Starorobociańską i Chochołowską do Merkusiej Polany gdzie zielony szlak prowadził dalej, aż do parkingu w Kirach. Dochodzę do wniosku, że gdy miałbym porównać urodę Dolin Chochołowskiej i Kościeliskiej, to zdecydowanie postawiłbym na tą drugą. Nie żeby Chochołowska była jakaś gorsza czy brzydsza, po prostu Dolina Kościeliska wywarła na mnie lepsze wrażenie. Poza tym część szlaku powrotnego była zrujnowana przez traktory, które wywoziły tędy drewno. Po 25 kilometrach wielogodzinnego spaceru, dotarliśmy około godziny 19:00 do samochodu, tu dotarła też do nas przykra informacja o wypadku na Rysach (2499m n.p.m.), gdzie w wyniku upadku zginął młody turysta. Przyczyną był prawdopodobnie zły dobór obuwia, do panujących tam tego dnia warunków. Tak zakończyła się nasza kolejna tatrzańska przygoda w tym roku. Trasa była na prawdę ciekawa i przyjemna. Teraz trzeba było wykrzesać z siebie jeszcze chęć prowadzenia samochodu do domu. A na Bystrą... Jak nie dziś, to jutro!

Bartek

Comments: 0